Zillerthal – kolonia tyrolska w Mysłakowicach

Na oblicze Mysłakowic mieli wpływ dość nieoczekiwani przybysze. Byli to uciekinierzy religijni z Tyrolu. Jak to się stało, że grupa kilkuset osób przebyła 700 km, by ostatecznie osiąść u podnóża Karkonoszy?

Fot. 1 Panorama Mysłakowic z domami tyrolskimi na litografii C. T. Mattisa, lata 1823-1850.Fot. 1 Panorama Mysłakowic z domami tyrolskimi na litografii C. T. Mattisa, lata 1823-1850.
Po 1781 roku protestanci w Tyrolu nie zostali objęci edyktem tolerancyjnym, wydawanym przez cesarza Józefa II, nie mogli tam tworzyć nowych gmin wyznaniowych, nie mogli odprawiać nabożeństw, czytać biblii, mieli problemy również z nabywaniem ziemi, czy budowaniem domostw. W 1834 roku otrzymali nakaz udania się w inne obszary cesarstwa, gdzie protestantyzm był szerzej rozpowszechniony. Niebawem oświadczyli przed sądem, że opuszczają cesarstwo. A w 1837 roku ich przedstawiciel Johan Fleidl udał się do Berlina z petycją o możliwość zasiedlenia. Uzyskał zgodę na powstanie kolonii dla 440 osób. Tyrolczycy mieli przybyć w pięciu etapach z początkowym pobytem w Kowarach. Mieli, co prawda możliwość wybrania innych lokalizacji, jak okolice Trzebnicy, czy Brzegu, jednak Mysłakowice najbardziej przypominały im ich rodzinne miejsce.

W niespełna 21 dni ubrani w tradycyjne ludowe stroje pieszo dotarli do wyznaczonego im przez Wilhelma III miejsca. Na wozach siedziały dzieci, starcy i niezdolni do marszu.

Fot. 2 Pomnik przedstawiciela Tyrolczyków Johana FleidlaFot. 2 Pomnik przedstawiciela Tyrolczyków Johana Fleidla
Tworzeniem kolonii zajmowały się w Prusach dwie instytucje - Królewska Komisja do Kierowania Ruchem Zillerskim i na miejscu Komitet Zastępczy z hrabiną Fredericke von Reden z Bukowca. Jej nieoceniona pomoc i zaangażowanie w przyjęcie uciekinierów doceniali nie tylko sami Tyrolczycy, ale również i król. Nie łatwo było przecież zorganizować miejsce do zamieszkania dla aż tylu nowo przybyłych w tutejszych wioskach, a hrabina dbała również o to, by zapewnić im żywność, pracę i jak najlepiej pomóc w dostosowaniu do nowych warunków.
Po przybyciu na miejsce Tyrolczycy wysłali pismo do króla:

Najłaskawszy Królu i Panie! My którzy za wiarę wywędrowaliśmy Tyrolczycy z Zillertalu, przybyliśmy szczęśliwie do naszej nowej ojczyzny. Bogu niech będą dzięki za takie radosne przyjęcie i dzięki trosce Waszego Majestatu, jesteśmy bardzo dobrze traktowani. Dziękujemy za tak wielką troskę i miłosierdzie naszego króla, które napełniło nasze ciała i dusze, bo mamy już swojego nauczyciela dla młodzieży, dorosłych i starców, którzy jeszcze nie potrafią czytać, a chętnie sami pragną czytać pismo święte. Szczególnie jednak dziękujemy za to, że będzie nam udzielona nauka religii, którą my wszyscy z całego serca pragniemy jak najprędzej poznać i nauczyć się rozumieć, co to znaczy wieczerza pańska. Prosimy też najłaskawszy królu i Panie, abyśmy jeżeli to jest możliwe, mogli pozostać w tych stronach, ponieważ okolica ta przypomina nam nasze dawne strony, a także chcemy chętnie przebywać w pobliżu naszego wspaniałego króla.

Obiekty zbudowano ze specjalnie zebranych środków, pieniędzy z kasy królewskiej, a także tych przywiezionych przez Tyrolczyków. W ciągu kilku lat kolonia rozrosła się do 64 domów. Były to jednopiętrowe drewniane budynki z ciekawie zdobionymi balkonami.

Fot. 3 Tyrolskie domy w Mysłakowicach, pocztówka z lat 1905-15Fot. 3 Tyrolskie domy w Mysłakowicach, pocztówka z lat 1905-15
Wdzięczność dla króla, który zaangażował się w pomoc Tyrolczykom była dosłownie wpisana w krajobraz miejscowości. Na balkonie jednego z domów do dziś można zobaczyć ozdobny napis Boże chroń króla Fryderyka Wilhelma III.

Także o królu Fryderyku Wilhelmie IV wiadomo, że potrafił odwiedzać ich we własnych domach i chętnie wdawać się w rozmowy. Co ciekawe, był również obecny na tyrolskim weselu, wzbudzając niemałą sensację.
We wciąż zmieniający się krajobraz Mysłakowic wpisały się również ludowe stroje tyrolskie. Nowi mieszkańcy nosili czarne dość wysokie, filcowe kapelusze, skórzane spodnie, a na pasach wyhaftowane były ich nazwiska. Tutejszy klimat był jednak bardziej surowy, dlatego szybko zaprzestano noszenia krótkich spodni.
Jodłowanie, tak charakterystyczne dla Tyrolczyków zostało zaniechane i szybko zapomniane.
Zajęli się hodowlą bydła i wytwarzaniem serów i innych produktów mleczarskich. Biedniejsi zostali robotnikami rolnymi.
Nowi osiedleńcy porozumiewali się między sobą jeszcze starym tyrolskim dialektem, który dla pozostałych mieszkańców był niezrozumiały.
W 1838 roku przyłączono kolonię do nowo utworzonej parafii w Mysłakowicach. Otrzymali tu własnego pastora, który stanął na początku przed problemem przystosowania ich zasad wyznania staroluterańskiego do zasad wiary, obowiązujących w Prusach. Mieli tutaj również swoją szkołę i cmentarz.
Same Mysłakowice powoli zmieniały dotychczasowy rolniczy charakter. Powodowane było to dużym ubytkiem dominialnych gruntów, przeznaczonych z Górnym Folwarkiem dla emigrantów z Tyrolu. Zlikwidowano Folwark Dolny.
W 1844 roku powstała wielka przędzalnia mechaniczna, wytwarzająca wyroby z lnu. Miała ona duże znaczenie dla koloni tyrolskiej, jak i samych Mysłakowic. Dzięki temu utworzono wiele miejsc pracy i ożywiono lokalne lniarstwo.

Fot. 4 Wzgórze Rotherberg obok Mysłakowic z domem tyrolskim; litografia - T. Sachse ok. 1850 r. Fot. 4 Wzgórze Rotherberg obok Mysłakowic z domem tyrolskim; litografia - T. Sachse ok. 1850 r.
Co ciekawe już około 1850 roku kolonia tyrolska stała się wsią odrębną pod względem administracyjnym, które ponownie zespolono w jedną rozległą gminę dopiero w 1937 roku.

Tyrolczycy byli bardzo religijni, żyli skromnie, pielęgnując swój dialekt i kulturę. Choć najlepszy ich opis dał w tamtych czasach pastor Roth:
Nie są oni tak zupełnie doskonałymi chrześcijanami, są między nimi tacy, którzy lubią sobie wypić i objawiają niedostatek w czystości ciała, ale w całości zasługują na dobrą pochwałę. Większość posiada u nas niezwykłe obeznanie ze słowem Bożym, (…) mocną, radosną wiarę, niewzruszone zaufanie Bogu, nie idzie im łatwo kłamać oraz nie kradną. W pracy są silni i pilni.

Do dziś zachowało się 56 domów tyrolskich, z których 16 wpisanych jest do rejestru zabytków.
Przy pałacu stoi pomnik pierwszego wójta kolonii, Johana Fleidla, wzniesiony w 50 rocznicę tyrolskiego exodusu.
Wiosną 1946 roku ludność narodowości niemieckiej, mieszkająca w Zillerthal-Erdmannsdorf została przesiedlona do Niemiec. Pozwolono zostać tylko nielicznym specjalistom z tutejszych fabryk lnu, z tkalni i przędzalni. Miejscowość zmieniła nazwę na Mysłakowice.
W 1998 roku otwarto w Mysłakowicach Dom Tyrolski oraz muzeum, w którym można zwiedzać pamiątki i zapoznać się z ich kulturą. Jest tam również restauracja utrzymana w alpejskim klimacie z tyrolskimi przysmakami.

Grzegorz Lesiewicz

Artykuły powiązane:

Pałac w Mysłakowicach

Królewskie Mysłakowice, cz. I

Królewskie Mysłakowice, cz. II

Źródła:
Czerwiński J., Dolny Śląsk, przewodnik, Wrocław 2012;
Gmina Mysłakowice pow. Jeleniogórski, Studium środowiska kulturowego gminy Mysłakowice t.1, Wrocław 2005;
Ogród Ducha Gór, U stóp Karkonoszy, pod red. B. Różyckiej- Jaskólskiej, D. Goetz, M. Sobaszek, Mysłakowice 2008;
Teodor Donat, Erdmannsdorf – Mysłakowice - osobliwości i historia, tłumacz. Z. Kujat

Zdjęcia
Fot. Lata 1823-1850 , Panorama Mysłakowic z domami tyrolskimi na litografii C. T. Mattisa.
http://fotopolska.eu/333076,foto.html
Fot. Lata 1905-1915 , Tyrolskie domy w Mysłakowicach
http://fotopolska.eu/268849,foto.html
Fot. 1850 , Wzgórze Rotherberg obok Mysłakowic z domem tyrolskim; litografia - T. Sachse ok. 1850 r.
http://fotopolska.eu/259893,foto.html