Tradycje Bożonarodzeniowe na Śląsku cz. I

Święta Bożego Narodzenia są, obok Świąt Wielkanocnych, najważniejszymi świętami w naszej kulturze i religii, pełne magii i wszelakich tradycji wyniesionych z domu rodzinnego. Przenieśmy się na chwilę w rejon Śląska by zobaczyć jak jego mieszkańcy obchodzą i świętują tych kilka grudniowych dni. Gdyby chcieć opisać ze wszelkimi szczegółami święta w tym rejonie, trzeba by napisać kolejną ciekawą książkę na ten temat. Niemniej jednak faktem jest, iż to właśnie tutaj Święta Bożego Narodzenia są najbarwniejsze i najbardziej urozmaicone w Polsce.
Podróż czas rozpocząć

Fot. 1 Stroik BożonarodzeniowyFot. 1 Stroik Bożonarodzeniowy
Nim zasiądziemy przy wigilijnym stole czeka nas wpierw kilka poważnych zadań. Przygotowania do świąt rozpoczynają się na długo przed nimi. Dla wszystkich wiernych takim momentem było rozpoczęcie się Adwentu. Jego początek przypadał na niedzielę najbliższą dnia św.Andrzeja. Jeszcze do niedawna uważany był za okres postu – w tym czasie rezygnowano ze wszelkich hucznych zabaw, wielu używek (alkoholu) a w przypadku najmłodszych, również z łakoci i wszelkiego rodzaju słodyczy. Adwentową tradycją było wieszanie w domu wieńca uplecionego z gałązek jedliny bądź świerku. W owym wieńcu, który zresztą przeważnie wieszało się pod lampą nad stołem, umieszczano cztery świece, każdą w kolejnym tygodniu Adwentu. Przy tej okazji modlono się zapalając odpowiednią ilość świec, zgodnie z liczbą przypadających na dany moment tygodni adwentu. Rzeczony wieniec brał również udział w kolacji wigilijnej, bowiem światełka na choince zapalano dopiero w momencie, gdy wszystkie cztery czerwone świece z adwentowego wieńca wypaliły się do końca. Dziś wieńca adwentowego nie wiesza się już pod sufitem, niemniej jednak owa tradycja przetrwała w postaci pięknych ozdobnych wieńców, które często przystrajają bożonarodzeniowe stoły. Adwent w tradycji śląskiej to nie tylko czas modlitwy. Pomimo postu i zakazu zabaw, można było sprawdzić, co przyniesie nam przyszłość. Dobrze znanym zwyczajem było zrywanie gałązki wiśni, jabłoni lub śliwy, która, jeśli zakwitła do świąt po włożeniu jej do wody, wróżyła pomyślny, zdrowy i urodzajny rok. Ważne były także sny, które przepowiadały losy domowników w kolejnych kwartałach roku w zależności od tego, w którą niedzielę adwentu się śniły.
Godne Święta, Gody, a może Boże Narodzenie? Dziś młode pokolenie kojarzy jedynie termin Boże Narodzenie, choć na Śląsku nadal w wielu miejscach funkcjonują oba pozostałe terminy. Do świąt należało odpowiednio przygotować nie tylko mieszkańców danego domostwa, ale i same domostwo. Niezwykle istotne były porządki. Calutkie obejście musiało być idealnie wysprzątane a w domu miało lśnić czystością. Dbano o to by w żadnym kącie nie było nawet najmniejszych śmieci. Jak widać obecnie, już raczej nie przywiązuje się aż takiej wagi do tego rodzaju przedświątecznych przygotowań. Niemniej jednak wspólne były i są zakupy, które należało zrobić na tyle wcześnie, aby móc bez problemu przygotować kolację wigilijną oraz jedzenie na dwa pozostałe dni świąt. Na Śląsku jeszcze nie tak dawno temu zjawiskiem nader często spotykanym w okresie przedświątecznym było świniobicie.
Zasiądźmy do kolacji wigilijnej
Fot. 2 Stara karta świąteczna ukazująca przygotowania świąteczne - przywożenie choinki saniamiFot. 2 Stara karta świąteczna ukazująca przygotowania świąteczne - przywożenie choinki saniami
Wigilia oznacza nic innego jak „czuwać” – z łacińskiego „vigiliare” czy też czuwanie, straż nocna, warta od „Vigilia”. Już tego dnia, wieczorem rozpoczynano świąteczne obchody czuwając w kościele do pasterki. Wigilia sama w sobie była pełna magicznych wierzeń a co za tym idzie również i magicznych zabiegów, których celem było zapewnienie sobie i rodzinie wszystkiego, co najlepsze w następnym roku: zdrowia, pomyślności, przychylności losu czy udanych zbiorów. Symboliczne były wszystkie zachowania i gesty a to, jakim się było tego dnia, wróżyło, jaki będzie następny rok. Zatem poniżej podstawowe zasady, których należało przestrzegać tego dnia (może warto przy okazji tegorocznej wigilii wypróbować kilka z nich??): - punktualność była kluczową kwestią, przestrzegano jej tego dnia aż do przesady, ważna była także wczesna pobudka, niemniej jednak, nie można było nikogo budzić – wstać należało samemu, co miało chronić przez zasypianiem i spóźnialstwem, - rada dla najmłodszych: „Kto oberwie we Wigilie, tyn bedzie bity cały rok" – tutaj tłumaczyć nie trzeba niczego, warto jednak dodać, iż prawdopodobnie zasada ta była bardzo przez maluchy przestrzegana, - dobry zwyczaj – nie pożyczaj, tego dnia nie warto pożyczać niczego by razem z daną rzeczą nie pozbyć się szczęścia z własnego domu, - w celach zdrowotnych: nie wbijano gwoździ by uchronić się przed bólami zębów oraz nie rąbano drewna by nikogo nie bolała głowa, - nie warto prać, czy rozwieszać prania by uchronić się przed nagłą śmiercią. Tego rodzaju zabiegów posiadających szczególną moc jest całe mnóstwo aczkolwiek najważniejsze znajdują się powyżej i nawet dziś warto byłoby skorzystać z co poniektórych.
Fot. 3 Stara karta świąteczna ukazująca wieczerzę wigilijnąFot. 3 Stara karta świąteczna ukazująca wieczerzę wigilijną
Oczywiście momentem kulminacyjnym jest wieczerza i istotnie cały dzień podporządkowany był tego rodzaju przygotowaniom. Kobiety – tu nic się nie zmieniło pomimo upływu lat – uwijały się jak w ukropie by zdążyć z przygotowaniem dań wigilijnych oraz jedzenia na całe dwa dni świąt, bowiem zgodnie z tradycją w święta wolno było jedynie potrawy odgrzewać (tradycja wywodząca się jeszcze sprzed I wojny światowej). Panowie natomiast, wtedy jeszcze będący gospodarzami, zajęci byli obrządkami w gospodarstwie. Jeśli idzie o nieco młodsze pokolenie to nim pojawiło się na wieczerzy miało do wykonania jeszcze jedno zadanie. Chodzi o tradycyjne strzelanie z biczów, praktykowane jeszcze w początkach XX w. Młodzieńcy strzelali z biczów zwanych karwaczami na wiwat przed dworem bądź probostwem a potem dodatkowo w trzech lub nawet czterech końcach wsi. Oczywiście zarówno od dziedzica jak i proboszcza otrzymywali pieniężny datek. Wieczerza wigilijna odbywała się w uroczystym nastroju. Wszyscy domownicy musieli być umyci, uczesani i odświętnie ubrani. Nie było mowy o tym by do stołu zasiąść w innym stanie – przecież nikt nie chciał pozbyć się szczęścia. Również stół, do którego zasiadano był odpowiednio przygotowany: śnieżna biel obrusa, sianko pod stołem (ewentualnie obrusem) bądź snopki w kątach domu, wszystkie potrawy pachnące i drażniące zapachem pusty żołądek oraz opłatek, od którego rozpoczynano kolację. Dodatkowo umieszczano pod nakryciem każdego domownika pieniążek, który miał przynieść szczęście i powodzenie. Dostatek zapewnić też miała rybia łuska noszona w portfelu. Czasem pod stół kładziono siekierę bądź młot co miało chronić przed niemocą nóg czy „ryciem” kretów. Gospodarz często kładł na stół różne rodzaje zbóż, które potem dodawał do siewnego ziarna. Do tej pory w wielu domach na stole stawia się świece oraz krzyż. Oczywiście znakiem do rozpoczęcia kolacji było pojawienie się na niebie pierwszej gwiazdki zwanej na Śląsku „jutrzenką”. Jeśli natomiast złośliwie na niebie żadna z gwiazdek pojawić się nie raczyła, z kolacją czekano do godziny 18:00. Kolację tak i dzisiaj rozpoczynano od podzielenia się opłatkiem. Niewiele osób wie, iż tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, kiedy to dzielono się pieczywem obrzędowym. Żeby rodzina szanowała się i nie kłóciła cały rok kolacja w wielu domach odbywała się w wielkim skupieniu i powadze. Do kolacji zasiadali wszyscy domownicy a także służba. Tego dnia bowiem kończyła się ich służba i traktowano ich na równi z pozostałymi domownikami. Niemniej jednak do stołu powinna zasiąść parzysta liczba osób, bowiem w przeciwnym wypadku „osobie bez pary” wróżono szybką śmierć. W każdym domu na stole pojawiało się dodatkowe nakrycie. Jednakże zdania odnośnie niespodziewanego gościa były zróżnicowane. Jedni „siłą” potrafili owego gościa na kolację przyprowadzić, inni zamykali drzwi na klucz by nie wpuścić do domu nieszczęścia. Aczkolwiek zarówno w pierwszym jak i drugim wypadku niespodziewany gość był niezwykle mile przyjmowany. Tradycja związana z dodatkowym nakryciem wywodzi się z kultu duchów. Wierzono bowiem, iż na miejscu tym zasiadają ci, którzy w danym roku odeszli. Wierzono, że wychodząc do innego pomieszczenia i zerkając przez dziurkę od klucza można było owa osobę zobaczyć siedzącą przy pustym nakryciu.

Anna Merte

Źródła obrazków: http://www.polishnews.com/index.php?option=com_content&view=article&catid=103:wita-holidays&id=1197:koldy-i-pastoraki-w-polskiej-kulturze&Itemid=367 http://pl.wikipedia.org/wiki/Choinka http://pl.wikipedia.org/wiki/Szopka_bo%C5%BConarodzeniowa http://crazy-frankenstein.com/free-wallpapers-files/old-christmas-wallpapers/christmas-greetings-old-wallpapers.jpg http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,90,adwent-to-znaczy-czuwac-rozwazanie.html

Część II artykułu