O kulcie brzydoty

Historia brzydoty fot. Edyta AntoniewiczHistoria brzydoty fot. Edyta Antoniewicz

Spektakl Anny Piotrowskiej powstało z inspiracji Historią brzydoty Umberto Eco. Ten niezwykły włoski filozof, pisarz i felietonista w swoim dziele opisuje brzydotę na przestrzeni minionych epok, podaje przy tym liczne przykłady osadzone zarówno w malarstwie, jak i literaturze. Dzięki czemu stworzona zostaje nie tylko historia brzydoty, ale historia filozofii, estetyki i literatury, paradoksalnie bez tej historii nie sposób zrozumieć, czym jest piękno. Brzydota niezbędna pięknu – pisze Umberto Eco. Piękno i brzydota to pojęcia względne, które zmieniały się w poszczególnych epokach. Są nierozłączne, uobecniają się i poddają się wspólnie rozmaitym transformacją.

Spektakl Piotrowskiej stawia pytania o dzisiejszy ideał kobiecego piękna, pokazuje, że dążenie do ideału nie przynosi upragnionej satysfakcji i zadowolenia, a jedynie wyniszcza zarówno ciało jak i duszę. Porusza aktualny problem kultu, dominacji szczupłego ciała, piętna anoreksji. Oglądając spektakl można dostrzec, że anoreksja zostaje poddana antropomorfizacji. Zostaje podniesiona do rangi bogini, której kult wyrażony jest poprzez grę aktorską 5 kobiet, skupionych tylko i wyłącznie na liczeniu kalorii i powolnym znikaniu. Spektakl nawiązuje do współczesnego postrzegania wizerunku kobiety poprzez wszechobecny awans zewnętrznego piękna we współczesnym świecie.

Scena jest prawie zupełnie pozbawiona dekoracji. Przestrzeń wyznaczają krzesła, waga oraz lekarska szafka, wszystko przywodzące na myśl szkolny gabinet pielęgniarki. Historia tych przedmiotów jest sama w sobie interesująca. 

W przedstawieniu zestawione zostają dwie odmienne konwencje – taniec i pantomima. Niemal wyczuwalne są wszystkie negatywne, brzydkie emocje, którym towarzyszy anoreksja: umartwianie ciała, lęki, brak poczucia akceptacji. Aktorki walczą ze swoją niedoskonałą, brzydką sylwetką, dążąc do duchowego spełnienia. Ich centrum wszechświata, jedyny odnośnik stanowi waga. Uosobienie marzeń, perfekcji i szczęścia. Historia brzydoty stawia pytanie jak daleko można odejść od siebie stając do walki o idealną figurę. Jedna z aktorek praktycznie podaje na to gotową odpowiedź: znikam, znikam, znikam, zanikam…

Niewątpliwym plusem przedstawiania jest to, że reżyserka wydobyła z każdej aktorki jej specyficzną osobowość. Kostiumy zaś podkreśliły piękno artystek, będąc jednocześnie uwypukleniem wewnętrznej brzydoty, jaką niesie ze sobą kult Any.

Krótko podsumowując – temat spektaklu interesujący, wymowa również, aczkolwiek w spektaklu znalazło się zbyt wiele współczesnych elementów psujących harmonię (sceny dyskotekowego tańca czy utwory muzyczne takie jak I Believe I Can Fly), które niestety spowodowały, iż głębia, poetyckość i refleksja zostały momentami zatracone.

Agnieszka Jędruszek – Owczarek