Ognista moc południowoamerykańskich gaucho

W niedziele 25 września o godzinie 19 w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, odbył się pierwszy koncert z cyklu Taniec w NFM. W sezonie 2016/17 zostały zaplanowane trzy koncerty tego cyklu. Tym razem, mogliśmy zobaczyć grupę Che Malambo z Argentyny.

Che Malambo to grupa tancerzy działająca w Argentynie pod opieką francuskiego choreografa Gilles Brinas. Grupa kultywuje tradycyjny argentyński taniec, wykonywany przez tzw. gauchos – tak w języku portugalskim określa się kowboi, czy też po prostu południowoamerykańskich pasterzy bydła pracujących na pampach, czyli trawiastych terenach Argentyny.

Taniec rytmów

Malambo to rodzaj tańca, który narodził się około 1600 roku. Wykonywany jest wyłącznie przez mężczyzn. Muzyka która towarzyszy tancerzom, to jedynie rytm grany na bębnach i gitarze, czasem uzupełniony elementami śpiewu, ale jest to raczej muzyka pozbawiona melodii i tekstu. Stąd, oglądając ten występ, mamy wrażenie obcowania z tańcem rytualnym, który sięga najstarszych form plemiennych.

Właściwie źródłem muzyki są sami tancerze, gdyż taniec składa się ze stepowania w specjalnych butach, bądź też „wydobywania” odgłosów stopami, a także dźwięków wydobywanych za pomocą dodatkowych przyrządów takich jak boleadoras- liny, zakończone specjalnymi obciążnikami w kształcie kulek, kiedyś były to prymitywne narzędzia służące do polowań.
Step wykonywany przez tancerzy jest niesamowicie energetyczny, ruchy bardzo złożone i skomplikowane. Odgłosy wydobywane są właściwie za pomocą każdej części stopy- całej powierzchni stopy, palców, pięty, bądź poprzez liczne szurnięcia gołą stopą. Kroki mają nawet własne nazwy np. „la cepillada”- stopa jest jakby szczotką, która „zamiata” podłogę, lub „el repique”- stanie tylko na obcasie.
Tancerze podczas tańca wykonują nie tylko step, ale liczne podskoki, obroty, biegi, jest to nawiązanie do tradycji, gdyż nogi miały ilustrować kończyny koni.

Fot. 1 Che Malambo, foto. Diane SmithersFot. 1 Che Malambo, foto. Diane Smithers

Energia która „hipnotyzuje” publiczność

Spektakl rozpoczął się bardzo energetycznym wspólnym tańcem z bębnami. Po nim nastąpiło wiele pokazów solowych, bądź też duetów czy trio. W drugiej części widowiska , większość tancerzy pozostało na scenie, tworząc różnorodne układy: linie, półkola, okręgi, a popisy solowe odbywały się pomiędzy tancerzami.
Podziw wzbudziła zdecydowanie energia jaka wydobywała się z artystów. Był to istny „ogień” tańca, wręcz szał , czy furia. Sam taniec był bardzo męski, z rytmicznymi „ pojedynkami” pomiędzy tancerzami. Nawiązywały one do tradycji Malambo, tańca, który ma ukazywać walkę, czy zawody pomiędzy mężczyznami.

Na uznanie zasługuje zdecydowanie niesamowita sprawność i technika tancerzy. Przedstawili oni najwyższy kunszt tańca, ale także radość, zaangażowanie i pasję. Jednoczesne używanie dodatkowych „akcesoriów” przy jednoczesnym stepowaniu wymagało niesamowitej koordynacji i techniki.
Dodatkowym dopełnieniem spektaklu, była wspaniała gra świateł podkreślająca ruchy artystów. Tancerze oświetlani byli głównie odcieniami barwy czerwonej, niebieskiej, lub białej, a całe „układy” barwnych plam, dopełniały energię panującą na scenie.

Fot. 2 Che Malambo Fot. 2 Che Malambo

Energia która porywa publiczność

Spektakl Che Malambo okazał się wielkim sukcesem. Publiczność dopisała, gdyż większość biletów była wyprzedana. Energia i wielki kunszt techniczny bijący z tancerzy znalazł odzwierciedlenie w reakcji publiczności. Jeszcze podczas spektaklu, publiczność włączała się momentami, towarzysząc rytmicznym klaskaniem do wykonywanego tańca.
Był to taniec bardzo popisowy i brawurowy, dlatego entuzjastyczną reakcję publiczności jest łatwiej uzyskać niż przy mniej spektakularnym popisie. Zdarzyło się kilka małych „potknięć” tancerzy, lecz nie przeszkodziły one w żaden sposób w odbiorze widowiska. Moim zdaniem , spektakl gdzie pojawią się jakieś drobne błędy jest nawet bardziej „realistyczny”, ponieważ jest naturalny. To tak jak wykonania archiwalne wielu wspaniałych instrumentalistów, w których zawsze mogliśmy usłyszeć kilka fałszywych nut- to jest ta prawdziwość wypowiedzi, pozbawiona tak szeroko dziś występującej sztucznej perfekcji wykonania.

Idalia Roberta Kurowska


Źródła:
http://www.travelsur.net/argentinamusic/malambo.html
http://www.chemalambolive.com/