„Orientalna” odsłona tańca klasycznego

W ostatnią środę, 23 listopada, wrocławska Opera miała zaszczyt gościć Astana Ballet- zespół tańca klasycznego z Kazachstanu. Grupa przedstawiła trzyczęściowy spektakl z okazji 25- lecia niepodległości kraju. Mogliśmy obejrzeć bardzo wiele odcieni tańca- od klasycznego, przez modern, aż po tradycyjne ludowe. Wizja tańca klasycznego pokazana przez grupę Astana, co zadziwiające, okazała się nawet bardziej „klasyczna” od tego co reprezentują europejskie zespoły baletowe, które ostatnimi czasy skłaniają się bardziej ku nowym trendom w tańcu i znacznie odchodzą od tradycyjnego stylu klasycznego.

Astana Ballet został założony w 2012 roku z inicjatywy Nursultana Nazarbayeva. Trzonem zespołu byli absolwenci Almaty Choreographic School. Pierwszy ich spektakl został wystawiony w 2013 roku. Od tego czasu zespół stał się jedną z czołowych grup baletowych Kazachstanu. Zespół wykonuje choreografię w bardzo różnych stylach, łącząc tradycję z nowoczesnością. W ich repertuarze odnajdziemy różną stylistykę, oraz wiele niekonwencjonalnych rozwiązań.

Fot. 1 Astana BalletFot. 1 Astana Ballet

Triada różnych choreografii

Spektakl wykonany przez Astana Ballet został podzielony na trzy części. W pierwszej, zatytułowanej Love Fear Loss, mogliśmy zobaczyć przekrój różnych stylistyk tanecznych. Najpierw pojawił się jednoaktowy balet w choreografii brazylijskiego artysty Ricardo Amarante, opowiadający o życiu i muzyce Edith Piaf i Jacquesa Brela. Były to trzy klasyczne choreografie - wszystkie wykonane przez duety.
Po nim mogliśmy zobaczyć Enlightment - fragment baletu The language of love - w choreografii M. Avakhri do tradycyjnej muzyki Kazachskiej. Właśnie ta choreografia zapoczątkowała „narodowy” wątek spektaklu. Balet Astana, bowiem jako uzupełnienie tej części wieczoru, wykonał szereg choreografii nawiązujących do narodowych tradycji Kazachstanu, a także dzisiejszego wizerunku tańca kraju Jedwabnego Szlaku, który łączy różne stylistyki, tradycję z nowoczesnością.
Artyści wykonali więc: Akkyz, Alem, miniatury taneczne Assem Konyr, Kuanamyn, czy wreszcie przepiękną choreografię Arular w bogatych, barwnych strojach kazachskich.

Fot. 2 Astana BalletFot. 2 Astana Ballet

Na drugą część spektaklu złożył się jednoaktowy balet Gaia, ponownie choreografii Ricardo Amarante. Dzieło to przedstawia historię naszej planety. Gaia to Ziemia, którą tworzą cztery żywioły- ziemia, ogień, woda i wiatr. Są one uzupełnione poprzez dodatkowy element, jakim jest wizerunek Lasu. Wszystkie razem współgrają, tworząc cały porządek świata w jakim żyjemy. Cała historia została tutaj opowiedziana językiem baletu klasycznego, uzupełnianego przez elementy techniki modern.
W ostatniej już trzeciej części wieczoru, widzowie mogli obejrzeć choreografię E Fuego Lento także autorstwa brazylijskiego choreografa. Jest to fragment baletu utrzymany w technice neoklasyki do muzyki Schifrina, Piazzoli i Gardela, opowiadający o uczuciu jakim jest miłość. To bardzo głęboka emocja, o różnych barwach i odcieniach, często nieprzewidywalna, budząca nie tylko pozytywne odczucia, takie jak złość czy furia. Emocje tańca zostały wyrażane przez taniec z elementami tanga, zostały podkreślone przez światło w odcieniach czerwieni i granatu. W choreografii tej pojawiło się więcej mężczyzn niż w poprzednich częściach, co było ciekawym urozmaiceniem.

Co bardziej przyciąga uwagę?

Pomimo tego, że Astana Ballet to przede wszystkim zespół tańca klasycznego, moim zdaniem znacznie ciekawsze okazały się choreografię oparte o elementy narodowe, lub je wykorzystujące. Trzy pas de deux wykonane na początku pierwszej części, czy też jednoaktowy balet Gaia, okazały się – pomimo dobrej techniki tancerzy - dość mało urozmaicone, powtarzalne, może zbyt podzielone na fragmenty. Była to wizja tradycyjnej klasyki,choć dla mnie zbyt dosłowna i „wzorcowa”.

Zupełnie inne wrażenie wywołały choreografie nawiązujące do kazachskiej tradycji. Pozycje te, znacznie przykuły moją uwagę. Były wykonane z wielkim wdziękiem, elegancją, radością i pewną naturalnością. Może właśnie ta naturalność była tym kluczowym elementem. Bowiem w wielu dzisiejszych spektaklach tanecznych, brakuje mi tej istoty samego tańca, jaką jest cieszenie się nim. Taniec i śpiew wiążą się z okazywaniem radości i szczęścia. Ruch jest rodzajem wolności, swobody, spontaniczności. Dzisiaj, często taniec przekracza tę granicę swobody, staje się zbyt „akrobatyczny”, „techniczny”, ograniczony licznymi zasadami czy wymaganiami, a przez to pozbawiony swojej naturalności i spontaniczności. Właśnie tę magię ruchu dostrzegamy w pięknych, barwnych, kazachskich tańcach ludowych. Oprócz samego tańca, uwagę przyciągały tutaj przepiękne, bogate stroje, czy nietuzinkowe nakrycia głowy, jakich nie zobaczymy nigdzie indziej.

Fot. 3 Astana BalletFot. 3 Astana Ballet

Kilka mankamentów

Spektakl wywarł całościowo na mnie dobre wrażenie, choć było kilka elementów które znacznie zakłóciły odbiór wykonania. Obok wspomnianej już przeze mnie mało urozmaiconej choreografii elementów klasycznych, rozczarowaniem na pewno mogła być muzyka – nie dość, że nie była to muzyka grana na żywo, lecz odtwarzana z głośnika, to w partiach wykonywanych na fortepianie, bardzo często pojawiały się fałszywe nuty, a samo np. opracowanie piosenek Edith Piaf , czy Jacques’a Brela było w moim odczuciu niezbyt trafione.
Ciekawe jest podzielenie spektaklu na trzy części, lecz długie przerwy podczas spektaklu, zakłóciły odbiór i trochę „porwały” całą atmosferę.
Jednakże to ciekawe doświadczenie zobaczyć zespół pochodzący z innej kultury i mieć możliwość obejrzenia pozaeuropejskiej wizji baletu - czasem może bardziej klasycznej niż ta nam znana ….

Idalia Roberta Kurowska

Źródła:

http://astanaballet.com/
http://teatrwielki.pl/repertuar/kalendarium/2016-2017/astana-ballet/