Marta Kubiak - Młoda grafika w Galerii Miejskiej

Marta Kubiak – ur. 1985 roku we Wrocławiu, polska graficzka. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu na Wydziale Grafiki i Sztuki Mediów. Pracuje w Akademii w Pracowni Serigrafii, na swoim koncie ma wystawy zarówno w kraju, jak i za granicą.

Prace artystki możemy oglądać jeszcze do 12 czerwca w Galeri Miejskiej przy ul. Kiełbaśniczej w związku z wystawą Młoda Grafika, na której swoje grafiki prezentuje 6 młodych artystów z Polski. Pomimo, dość młodego wieku, ich prace pokazywane były na różnorodnych wystawach na całym świecie a oni mogą powiedzieć z dumą, że robią to co kochają.


Fot. 1 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii MiejskiejFot. 1 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii Miejskiej
Czy czuje się Pani artystką?
– To jest trudne pytanie, ukończyłam szkołę artystyczną i teraz tam pracuję, ale zawsze od pojęcia artysta starałam się być daleka. Tyle, że obecnie jest coraz więcej wystaw, konkursów, w których biorę udział, dużo się dzieje. Tworzę grafiki, zajmuję się sztuką, więc chyba mogę nazwać się artystą, choć nie wiem czy do końca tak się czuję.

Czy ASP to marzenie istniejące od zawsze?
– Pomysł pójścia na ASP pojawił się dosyć dawno, bo byłam jeszcze w podstawówce. W piątej klasie stwierdziłam, że chciałabym zostać malarzem. Zaczęłam od dodatkowych zajęć, które kontynuowałam w liceum, ale zdając na Akademię zmieniłam zdanie i wybrałam grafikę. Jak się okazało to był bardzo dobry wybór.

Dlaczego właśnie grafika?
– Nie do końca byłam pewna czy chcę iść w stronę malarstwa. Wpływ na mój wybór mieli także znajomi, którzy już wcześniej zaczęli studia na kierunku Grafika. Po ich opowieściach stwierdziłam, że może to jest właśnie to. I dziś cieszę się z tej decyzji.

Grafika cyfrowa w pewnym sensie zaczyna wypierać grafikę warsztatową, prawda?
– Na pewno jest teraz coraz bardziej popularna i daje duże możliwości, ale nie powiedziałabym, że wypiera tradycyjną grafikę warsztatową. To chyba naturalna kolej rzeczy: rozwój technologii, nowe metody. Zdecydowanie grafika wciąż ma się dobrze, szczególnie w Polsce gdzie jest mocne środowisko grafików warsztatowych.

Fot. 2 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii MiejskiejFot. 2 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii Miejskiej
Jest Pani dopiero na początku swojej drogi artystycznej, mimo tego ma Pani na koncie kilka wystaw zbiorowych i indywidualnych w kraju a także za granicą.
– Poza krajem to głównie wystawy pokonkursowe oraz te organizowane przez Akademię. Najważniejsze wystawy to te w ramach projektu Współczesna Grafika Polska, które prezentują dokonania grafików ze wszystkich ośrodków akademickich z Polski, pokazywane w różnych miejscach m.in. Chinach, Indiach, Portugalii. Brałam udział w wystawie Password: Printmaking, która odwiedziła kilka krajów, miałam także wystawy w Niemczech, Bośni i Hercegowinie.

Otrzymała Pani Grand Prix Młodej Grafiki Polskiej w Krakowie.
- Tak, to była najważniejsza nagroda jaką do tej pory otrzymałam. Jest to prestiżowy konkurs organizowany przez Stowarzyszenie Międzynarodowe Triennale Grafiki Polskiej, na którym można skonfrontować swoje dokonania z innymi młodymi grafikami. Wygrana była dużą satysfakcją dla mnie, pewnego rodzaju potwierdzeniem tego, że tworzenie grafiki jednak ma sens.

Jakie inne sukcesy sprawiły Pani radość?
– Na pewno bardzo dużym sukcesem jest to, że zostałam zatrudniona na Akademii zaraz po studiach i do dzisiaj tam pracuję. Bardzo budujące jest również to, kiedy zostaję zaproszona jako uczestnik wystawy, ponieważ ktoś gdzieś słyszał o mnie lub widział moje prace. Niedawno zostałam zaproszona jako kurator wystawy polskiej grafiki w ramach XII Biennale Grafiki Krajów Bałtyckich w Kaliningradzie, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Dużo zawdzięczam współpracy z Galerią Miejską we Wrocławiu, dzięki której znalazłam się w gronie kilkunastu uznanych artystów polskich, wspieranych i reprezentowanych właśnie przez Galerię.

Fot. 3 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii MiejskiejFot. 3 Marta Kubiak - wystawa Młoda Grafika w Galerii Miejskiej
Czy niełatwo jest się przebić w świecie sztuki?
– Jest trudno, szczególnie jeśli brakuje samozaparcia czy wsparcia ze strony jakiejś instytucji. Tutaj na pewno dużo pomaga współpraca z galerią.

Skąd czerpie Pani pomysły i inspiracje?
– Od zawsze czerpałam inspiracje z tego, co się dzieje dookoła mnie. Największy cykl moich prac jest inspirowany japońskimi filmami o Godzilli, walkami potworów. Natomiast wszystko to, co się dzieje w tych grafikach, czyli pojawiające się napisy, plamy barwne są bardziej związane z tym, co ma miejsce w moim życiu. Teraz już powoli próbuję od tego tematu odejść i poszukać inspiracji gdzie indziej, ale wszystko cały czas jest osadzone w osobistych doświadczeniach.

Jak wygląda proces tworzenia od pojawienia się pomysłu po ostatnie wykończenia pracy?
– Najczęściej najpierw pojawia się pomysł, ale potem i tak się okazuje, że gdzieś w procesie tworzenia pierwotne założenia ulegają zmianie. Tym bardziej, że często będąc w pracowni idę na tzw. żywioł i projekt okazuje się tylko pretekstem do dalszych poszukiwań - także w zakresie techniki serigrafii, w której powstają moje grafiki.

Jak powstaje taka praca?
– Serigrafia, czy też sitodruk, to technika druku płaskiego. Operuje się plamą barwną lub wykorzystuje zrastrowane fotografie lub rysunki. Do druku potrzebna jest rama, na której naciągnięta jest siatka nylonowa lub poliestrowa. W metodzie fotochemicznej, która obecnie jest najbardziej popularna, siatkę pokrywa się emulsją światłoczułą, a następnie naświetla się poszczególne warstwy. Taki szablon także musi być odpowiednio przygotowany. Po wypłukaniu naszego wzoru pozostaje druk, do którego wykorzystuje się różnego rodzaju farby i podłoża. To tak w bardzo dużym skrócie.

Jakie ma Pani najbliższe plany związane z karierą zawodową?
-– Na pewno doktorat i związany z nim nowy cykl prac. W wakacje wyjeżdżam na miesięczną rezydencję graficzną do Belgii, z której bardzo się cieszę. Czeka mnie też udział w kilku wystawach, projektach, wyjazdach. Na pewno nie będę się nudzić w najbliższym czasie.

Jakie jest Pani największe marzenie?
– Bardzo chciałabym mieć swoją własną pracownię. Obecnie, dzięki pracy na ASP mogę tam realizować grafiki. Fajnie by było, gdyby grafika docierała do większej ilości osób, a co za tym idzie rosła jej sprzedaż. Myślę, że to również życzenie innych grafików.

Musi Pani przyznać, że się udało, ponieważ młodzi wykształceni artyści rzadko pracują w zawodzie.
– Tak, z pewnością się udało, bo robię to, co sprawia mi satysfakcję i przyjemność. Na pewno nie mogę narzekać, bardzo dobrze się to wszystko ułożyło i mam nadzieję, że nadal w tym kierunku będę się rozwijać. Można powiedzieć, że miałam szczęście, ale i też zapracowałam na to, co mam.

Czy talent artystyczny odziedziczyła Pani od rodziców lub kogoś bliskiego?
– W najbliższej rodzinie nie ma artysty, więc nie wiem czy odziedziczyłam, choć moja mama twierdzi, że talent mam po niej. W którymś momencie po prostu tak to sobie wymyśliłam i sukcesywnie dążyłam do tego żeby studiować na ASP. Dziś cieszę się, że nie zrezygnowałam, bo to też nie było tak, że wszystko się udawało od razu. Niezwykle ważna jest ciężka praca, ale trochę talentu też trzeba mieć.

Czy czuje się Pani spełniona?
– Tak, jak najbardziej.

Wywiad przeprowadziła Sabina Woś