Wrocław lat 50. XX w. w fotografii Stefana Arczyńskiego

kościół św. Marii Magdalenykościół św. Marii Magdaleny
14.12.2013 r. w Pałacu Królewskim odbył się wernisaż fotografii Stefana Arczyńskiego. Postaci autora nie trzeba przedstawiać żadnemu wrocławianinowi. Od lat pięćdziesiątych XX w. dokumentował On bowiem życie stolicy Dolnego Śląska. Na aktualną wystawę złożyły się właśnie zdjęcia pochodzące z pierwszej dekady pobytu Arczyńskiego we Wrocławiu.

Oglądanie niektórych fotografii wręcz boli. Nie  może być inaczej, jeśli widzi się powojenne rany miasta, których nie udało się zaleczyć. Zrujnowane kamienice w okolicy Rynku z ziejącymi wyrwami zamiast okien, szkielet kościoła Marii Magdaleny, szczątki Pałacu Hatzfeldów (dziś siedziba BWA Awangarda), Oratorium Marianum niepodobne do niczego. Są też zdjęcia robione z perspektywy ptasiej, pokazujące m. in. szaberplac przy Hali Targowej (błędnie opisany jako Nowy Targ), na którym można było kupić chyba wszystko, od miotły po wannę. Sa fotografie wykonane z wieży kościoła św. Elżbiety, na których Arczyński uwiecznił m. in., nieistniejące już, urokliwe kamieniczki o trójkątnych szczytach na Nowym Świecie.

Szaberplac przy Hali TargowejSzaberplac przy Hali Targowej
Są oczywiście również zdjęcia o nieco lżejszej wymowie, pokazujące normalne życie i, jakby na przekór szarzyźnie i ruinom, radość. Jak choćby sceny z kąpieliska Morskie Oko, cieszącego się nieprzerwanie do dziś ogromną popularnością, czy fotografie wykonane nad kanałem Odry, przedstawiające wypoczywających wrocławian – również dziś będące miejscem wiosenno-letnich spotkań. Uroku „nadodrzańskim” zdjęciom dodają owce pasące się nad brzegiem. Są również fotografie wykonane podczas zajęć w Instytucie Zoologii Uniwersytetu Wrocławskiego, na Politechnice i w bibliotece Zakładu im. Ossolińskich.

Uchwycone zostały również tak typowe dla rzeczywistości PRL wszelkie pochody, czy uroczyste obchody Dnia Kobiet w Teatrze Polskim.

Wernisaż cieszył się ogromną frekwencją. Najwięcej zainteresowania budziły zdjęcia przedstawiające architekturę. Każdy próbował przełożyć widok zatrzymany na fotografii na obecną rzeczywistość – która pierzeja Rynku jest wschodnia, a która zachodnia – na szczęście wśród zdjęć było również to, na którym widać stację benzynową co ułatwiło sprawę rozpoznania. Najbardziej problematyczne okazało się ustalenie stron skrzyżowania ulic Świdnickiej i Piłsudskiego.

A mnie chyba  najbardziej zatrzymał w miejscu widok arkad przy ul. Świdnickiej – czystych, gładkich. Bez plakatów, które obecnie utworzyły już warstwy stratygraficzne, udających graffiti bazgrołów i tandentych szyldów sklepowych. 

                                                                                                                             

Aleksandra Zołotajkin