SŁOWO I OBRAZ, cz. I

Świata nie można zamknąć w żadnej z ram, wszystkie ramy pękają.

Henri Bergson

Metafora świata jako obrazu w filozofii witalnej Henryka Bergsona nie rysuje się optymistycznie, jednak jest to jeden z pozorów, jakie stwarzają tylko odmienne perspektywy widzenia rzeczywistości. Jak mawiają - ilu ludzi, tyle punktów widzenia. Świat jako obraz stanowi nieodłączną część ludzkiej egzystencji, świadomej lub onirycznej, takiej która tylko po omacku dotyka i takiej, która głęboko poznaje, empirycznie zwycięża.
Fotografia daje moc, która w naszych rękach stanowić może potężne narzędzie do prawdziwego poznawania i zatrzymywania ulotnych chwil. Integralną, ale za razem sprawczą częścią fotografii jest światło. Nieokiełznany, pędzący strumień fotonów dobywający obraz z głębi ciemności niczym kilof górnika i ramię rzeźbiarza. Światło czyniące mrok
czytelnym, niewiedzę - poznaniem, zło - dobrem, martwotę - życiem, a statykę w monumencie portretu - figurą serpentinatą. Przedstawiam rozważania na temat światła w fotografii w ujęciu poetyckim. Wszystkie na pozór indywidualne gałęzie tej dziedziny stanowią drgający, dynamiczny konstrukt niemogących bez siebie egzystować całości. Praktyki oraz teorii. Każdy z uworów wskazuje na inną funkcję fotografii w życiu człowieka,
wszystkie posiadają wspólne ogniwo - zostały napisane światłem.


Jacek Cygan ? ?O fotografowaniu? w odniesieniu do Ignacego Krieger 1870 r. ? Tytuł nieznany

Jacek Cygan O fotografowaniu

Utwór oddaje krok po kroku misterium egzaltowanej ceremonii jaką jest
fotografowanie. Z aparatem fotograficznym przy oku, /ostrożnie, by na kogoś nie wejść.
W życiu każdego człowieka cyklicznie powtarza się moment chwytania chwili, która dla jednych stanowi zwykły przystanek podczas zwiedzania czy kolejną z rodzinnych
uroczystości, podczas gdy dla drugich staje się sztuką samą w sobie, której celem bądź produktem ubocznym staje się uchwycony w czasie i przestrzeni moment. Świadkiem tego
momentu może być architektoniczny detal w tle bądź miejsce i ludzie tam przebywający, swoista magia tu i teraz. Tak oto obraz z Amiens, Krakowa i Wiednia staje się historią.
Moment uchwycenia chwili, w której często nieświadomie lub z rozmysłem
uczestniczą setki ludzi w tej samej sekundzie (?) zanim podarują, /wolność migawce, biorą udział w tym dziwnym misterium. Autor zawarł tutaj również moment oczekiwania aktywnego będącego poszukiwaniem ?właściwej kompozycji kadru?, chwili pełnej napięcia i wytrwałości. Jeszcze chwila, jeszcze dwa kroki i katedra, / zmieści się w czarnej ramce wizjera? Fotografowanie jest jak czytanie życia. Blisko lub z dystansem, w
zależności od powagi sytuacji i rozmiaru problemu. W fotografii, tak jak w życiu. Oddalamy się, by zobaczyć, /Przybliżamy się, by widzieć. Wiersz biały, jak proza życia, znakomicie oddaje moment z życia każdego, kto chociaż raz miał w ręku aparat i przez tych chwil parę był fotografem. Sam na sam z krajobrazem, z treścią kadru i czasem, którego zawsze jest zbyt mało na uchwycenie tej jednej chwili.


Ryszard Krynicki ? ?Most? w odniesieniu do autor i tytuł nieznany lata 60. XX w

Ryszard Krynicki Most

Taniec miłości powstały ze światła i mroku, cień jako metafora ?nagiej dziewczyny o
nieustalonej płci? rozdzielającej kochanków. Liczne personifikacje służą plastyczności opisu, w sposób werystyczny oddziałują na czytelnika stwarzając odbiorcy fotografii nowy punkt odniesienia, wielość interpretacji oraz podkreślając organikę ludzkiej rzeźby.

Akt miłosny porównany jest tutaj do mitu o stworzeniu świata: ?na początku niebo /i ziemia
pogrążone w sobie nie widziały świata poza sobą, /i leżały w prawodach. Rękami swymi
uniósł boginię do nieba o nieustalonej płci /tak, że wsparta na rękach i nogach utworzyła gwiaździsty firmament. Jest to opis dynamiki uchwyconej na fotografii, budującej dramatyzm i nastrój. Światło jako sprawca cienia, który tworzy przestrzeń. Dzięki temu zabiegowi dostrzegamy trójwymiarowość konstrukcji homo eroticus, mimo że kadr ogranicza się do dwóch splecionych ciał. Akt miłosny uchwycony jakby w przestrzeni, nieskalany żadnym detalem, który mógłby wskazywać na obecność fotografa. Światło ujawnia tutaj niemal wszystkie swoje funkcje. Czyni ciała kochanków widocznymi, wydobywa ich z mroku, cienie powstałe z rysujących się mięśni i kości ukrytych pod skórą, wędrują niespokojnie
po anatomicznej, dychotomicznej bryle, która zastygła za sprawą spustu migawki. Naga, wchłania ich, / wchłania ich języki tak dokładnie, że na fotografii /widać nawet dwie plomby i resztki mięsa pomiędzy zębami. Naturalistyczna metafora procesu wchłaniania człowieka
przez cień, rzeźbienia go światłem ukazuje agresję z jaką działać może półcień, sposób w jaki malować może rzeczywistość. Jak wiele zależy od cienia? Można pokusić się z pozoru o górnolotne stwierdzenie, iż wszystko, co na fotografii ważne i decydujące o jej wartości psychologicznej, w większości zawiera sie w cieniu. Wyłączając barwę i kompozycję. Bez światła
nie ma fotografii. Jest ono głównym przyczynkiem obrazu, jedynym i czystym powodem widzialności obiektu, kwintesencją dobrodziejstwa natury w służbie człowiekowi, naturalnej i doskonałej. Lingwistyczny kunszt poety Nowej Fali usprawnia operowanie słowem-kluczem, które porównać możemy do światła jako klucza w fotografii. Odnajdujemy sporo nawiązań
do ujęć mechanistycznych, chociażby porównanie splecionych ciał do mostu: tworzy most pomiędzy nimi, pomiędzy czarnym a /białym... Dostrzegalne tu uproszczenie ?czarne-białe? symbolizuje podział na światło i cień.

Ewelina Płoskonka